Miasto Vancouver stało się punktem docelowym tysięcy fanów sportów zimowych. Ci, którzy nie mają szans udać się do Ameryki Północnej mogą skierować swój wzrok w stronę oficjalnej gry wideo XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Pytanie jednak czy warto?
Produkcje tworzone na licencjach mają to do siebie, że są przygotowywane dość szybko. Wydawcy chcą wykreować przynajmniej przyzwoity tytuł, ograniczając nakłady na developing. Nic dziwnego – wychodzą się z założenia, że marka i tak sprzeda produkt. Na szczęście są chlubne wyjątki takie jak Batman: Arkham Asylum. Vancouver 2010 niestety nie należy do gier przygotowywanych z ogromnym pietyzmem. Przynajmniej tego nie widać…
Wrażenia z rozgrywki
Studio Eurocom Entertainment Software, czyli twórcy (nomen omen) Batman Begins oraz poprzedniej gry o Olimpiadzie – Beijing 2008 – The Official Video Game of the Olympic Games postanowili wzorować się na Wii Sports. Vancouver 2010 to tak na prawdę zestaw 14 konkurencji, które możemy sobie wybierać z poziomu menu. Brakuje absolutnie jakiegokolwiek trybu kariery czy chociażby zachowania klimatu największych zmagań w sportach zimowych na świecie. Cała rozgrywka w Trybie Olimpijskim polega na tym, że wybieramy sobie jakąś konkurencję i rozgrywamy ją w kilka(naście) minut. Brakuje zarówno otoczki wizualnej, jak i jakiejś ciągłości rozgrywki. Co więcej: gra albo nie ma pełnej licencji, albo twórcy mieli specyficzny pomysł pozbawienia graczy prawdziwych nazwisk i sylwetek zawodników. W menu możemy wybrać sobie tylko narodowość.
Twórcy pozbawili nas atmosfery Igrzysk. Jest co prawda śnieg, są bandy z logami sponsorów, gdzieniegdzie widać kibiców, jednak nie ma atmosfery rywalizacji najlepszych sportowców na świecie. Ten problem można zrzucić na karb dwóch nieudolnych rozwiązań jakimi niewątpliwie jest Tryb Olimpijski i powtórki. Jak już wspomniałem gra opiera się na rozgrywaniu mini gier niczym w Wii Sports. Wszystkich konkurencji jest czternaście, jednak w wielu przypadkach mechanika rozgrywki jest zbliżona do siebie, a czasem wręcz identyczna. Mamy cztery rodzaje narciarstwa alpejskiego, które różni się tylko długością trasy i liczbą zakrętów. Podobnie sprawa wygląda z bobslejami, saneczkarstwem i skeletonem.
W przypadku tych zawodów zmieniają się tylko narzędzia do zjazdu oraz drobne elementy gameplay’u. Bardziej indywidualne są skoki narciarskie, które jednak zrealizowano w sposób dość przeciętny. By dopełnić formalności: dostępny jest jeszcze snowboard, skoki akrobatyczne oraz łyżwiarstwo szybkie. Każda konkurencja zaczyna się wciśnięcia klawisza A (Xbox 360). W przypadku zjazdów trzeba to zrobić w czasie pojawienia się napisu „Go”. W innych dyscyplinach (narciarstwo, bobsleje, saneczkarstwo) należy z uporem maniaka klikać ten przycisk by nabrać prędkości. Później przy pomocy gałek sterujemy i w zasadzie tyle. Niektóre zawody (skoki akrobatyczne, skoki narciarskie) wyglądają jednak nieco inaczej, bo są… jednym ogromnym Quick Time Eventem. Niestety nie tak emocjonującym jak te z God of War.
Szkoda, że twórcom nie chciało się odwzorować wszystkich konkurencji obecnych na Igrzyskach. Brakuje chociażby curlingu, biathlonu, kombinacji norweskiej i hokeja na lodzie. Co więcej: niektóre zawody potraktowano „po macoszemu”. Przykładem mogą być skoki narciarskie, które są rozgrywane tylko na dużej skoczni, nie mówiąc już o wypraniu tej konkurencji z atmosfery znanej z transmisji telewizyjnych.
Warstwa techniczna
Oprawa wizualna jest niezła. Modele zawodników wyglądają przeciętnie, animacja ma swoje lepsze i gorsze chwile, ale jest również co najmniej dostateczna. Niestety na niektórych elementach otoczenia, a także na samych modelach sportowców widać nieszczegółowości, a miejscami wręcz pikselozę (vide koszulki z numerami). Na plus można zaliczyć nieźle zrealizowany efekt poczucia pędu, który objawia się podczas najbardziej stromych zjazdów narciarskich. Nadaje on troszkę życia w dość monotonną oprawę wideo. Powtórki są zbyt statycznie; brakuje w nich żywiołowości charakterystycznej chociażby FIFA 10. Niewątpliwie można było więcej pobawić się kamerami.
Jeśli już jesteśmy przy kamerach – jedną z reklamowanych cech Vancouver 2010: The Official Video Game of the Olympic Winter Games był tryb pierwszoosobowy. Jest efektowny, bo pozwala wczuć się w naszego zawodnika, jednak rozgrywka jest utrudniona, przez co nie każdemu ten widok będzie odpowiadać.
Poziom trudności nie jest bynajmniej tak niski, jak początkowo może się wydawać. Gra nie wybacza zbyt wielu błędów i gdy podczas zjazdu alpejskiego źle wejdziemy w zakręt to możemy być pewni, że wylądujemy na końcu stawki, a na odrobienie strat może być za mało czasu. Oczywiście bywają konkurencje łatwiejsze i trudniejsze, ale mimo ogólnego niskiego poziomu skomplikowania sterowania, gra nie jest łatwa, toteż niektóre, szczególnie młodsze dzieci mogą mieć problem z czerpaniem pełnej przyjemności z rozgrywki.
Poza trybem Olimpiady w grze odnaleźć możemy także trening, który nie różni się niczym od zawodów z wiodącego modelu rozgrywki. Jest także multiplayer, jednak o wielu współzawodników może być ciężko. Po „obgraniu” wszystkich konkurencji możemy jednak zdecydować się wziąć udział w wyzwaniach, które są jaśniejszą stroną tego produktu. Co prawda nie prowadzają wiele nowości, jednak to miła odskocznia od monotonnych zawodów w głównym trybie rozgrywki.
Podsumowanie
Vancouver 2010: The Official Video Game of the Olympic Winter Games to typowa rzemieślnicza robota. Niestety nie do końca udana. To co najbardziej kłuje to brak porządnego trybu kariery i brak klimatu Olimpiady. Twór Eurocom Entertainment Software nie może być traktowany jako pełnoprawna gra sportowa. Jest to raczej zbiór mini gierek dających możliwość brania udziału w różnych konkurencjach należących do kanonu Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Czy fana sportów zimowych taka gra może zadowolić?
Ocena w sześciostopniowej skali:
Gameplay: 2/6
Technikalia: 3/6
Fabuła: niedotyczy
Klimat: 2/6
Ocena ogólna: 2/6
Stopka:
Producent: Eurocom Entertainment Software
Wydawca: SEGA
Dystrybutor: CD Projekt
Premiera: 22 styczeń 2010
Wymagania: Xbo 360
Cena w dniu premiery: 249 zł
Najniższa znaleziona cena: 169 zł



Coś tu pusto. Może zostawisz swój komentarz?