Zdarza się, że wydawca ma świetny dział marketingu. Czasem na tyle, że lepsza od samej gry okazuje się jej… promocja. Przedstawiamy dziewięć produkcji wydanych w tym roku, których wizerunek medialny przegrał w zderzeniu z szarą rzeczywistością. Innymi słowy – na co szkoda pieniędzy.
Miejsce 9.
Ojciec Chrzestny II (PC, X360, PS3)
Dlaczego? OK, może nikt nie spodziewał się, że komputerowa wersja Ojca Chrzestnego dosięgnie choćby łydek filmowego pierwowzoru, ale po klimatycznych zwiastunach oczekiwania były wysokie. Zwłaszcza że twórcy umiejętnie podsycali atmosferę. „Będziesz mógł sterować bohaterem z perspektywy trzeciej osoby, zupełnie jak w GTA, a jednym
klawiszem przejść do trybu rodem z RTS-ów, by zaplanować strategię działania” – obiecywał szef EA John Riccitello. Ostatecznie okazało się, że wprowadzone rozwiązania, choć ciekawe, nie potrafią na dłużej przykuć do monitora, a ewidentne niedoróbki, takie jak słaby model jazdy, sprawiły, że Ojciec Chrzestny II jest propozycją zdecydowanie do odrzucenia.
Lepsza alternatywa: głęboko wierzymy, że Mafia II – choć na premierę trzeba poczekać do wiosny.
Miejsce 8.
Larry: Box Office Bust (PC, X360, PS3)
Dlaczego? Bo myśleliśmy, że ludzie uczą się na błędach. Bo myśleliśmy, że po Magna Cum Laude może być tylko lepiej. Bo myśleliśmy, że takiego tematu (Larry na planie filmowym) po prostu nie da się spartolić – zwłaszcza że za produkcją stało znane studio Team 17. Niestety… Box Office Bust to prawdopodobnie jedna z najbardziej żenujących gier w historii, gdzie teksty w stylu „to miejsce jest zakurzone jak dziupla mojej babci” (autentyk!) należą do tych najbłyskotliwszych. Nie tykać nawet kijem.
Lepsza alternatywa: oczywiście Larry 7 lub któraś z pięciu wcześniejszych części.
Miejsce 7.
Tom Clancyʼs EndWar (PC, X360, PS2, NDS, PSP)
Dlaczego? Koronny dowód na to, że rewolucja pożera swoje dzieci. EndWar posiada unikatowy system sterowania głosem, który w założeniach miał wyeliminować tandem klawiatura + myszka, a graczowi dać niespotykaną wcześniej swobodę. Niestety, przedpremierowe testy gry wyglądały mniej więcej tak: „Jednostka… trzy… jednostka… trzy… atak… atak… jednostka… noż kur…!!!” Od tamtej pory niewiele się zmieniło: wciąż trzeba skupiać się na walce z technologią, a nie z przeciwnikiem. A bez kontroli głosowej EndWar to zupełnie przeciętny RTS, który nie jest wart większej uwagi.
Lepsza alternatywa: seria Command & Conquer.
Miejsce 6.
Wolfenstein (PC, X360, PS3)
Dlaczego? Bo miał być hit, a wyszło tak sobie. Poza interesującym, choć nie do końca wykorzystanym światem Woalu, gra razi brakiem oryginalnych pomysłów. Od takiej marki jak Wolfenstein można wymagać wielkości, tymczasem Raven zaserwował nam przeciętną rozgrywkę w zgrzebnej oprawie audiowizualnej. O słabym przyjęciu gry najlepiej świadczą wyniki sprzedaży – w premierowym tygodniu nabywców znalazło ok. 100 tysięcy kopii. Wyższy wynik miał nawet Call of Juarez.
Lepsza alternatywa: z nowości – Operation Flashpoint: Dragon Rising. Choć nie spodziewaj się tam nacierających hord zombie…
Miejsce 5.
Velvet Assassin (PC, X360)
Dlaczego? Losy Violette Szabo, agentki brytyjskich służb specjalnych, to gotowy scenariusz na hit. Kto chce je poznać, powinien przeczytać artykuł na Wikipedii, bo z gry dowie się co najwyżej, że Violette była średnio urodziwą kobietą, uganiającą się za nazistami w samej halce. Hm. Velvet Assassin spodoba się wyłącznie fanom monotonnych, nielogicznych skradanek. Są tacy?
Lepsza alternatywa: Hitman albo Kroniki Riddicka.
Miejsce 4.
Colin McRae DiRT 2 (PSP)
Dlaczego? Bo to rewelacyjne wyścigi off-roadowe. Tyle że na PC, X360 i PS3. Wersja przeznaczona dla PlayStation Portable prezentuje się biednie jak daewoo tico na wystawie hummerów. Niedopracowany tryb kariery, zły model jazdy, uboga, klatkująca (!) grafika i absolutnie zero przyjemności z rozgrywki – za to wszystko Codemasters życzy sobie ponad sto złotych. To już wolimy pojeździć autobusem w godzinach szczytu…
Lepsza alternatywa: to samo, byle nie na PSP.
Miejsce 3.
Kolejne ewolucje Spore (PC, Wii, NDS)
Dlaczego? Gdy Spore debiutował w 2008 roku, nie podzielaliśmy zachwytów całej branży (a już zupełnie nie rozumiemy, jak redaktor nieistniejącego ju Clicka! mógł się przy tej grze wzruszyć). Mimo to, istniała nadzieja, że z biegiem czasu marka rozwinie się w coś ciekawego. „Spore będzie tak duże jak The Sims” – mówili twórcy. Tymczasem minęło 15 miesięcy od premiery, a jedyne, co otrzymaliśmy to przeciętny dodatek, zestaw kończyn i kilka spin-offów na konsole (m.in. Spore Hero i Spore Creatures), których średnia ocen na poziomie 50-65% mówi sama za siebie. Czary goryczy dopełniają niedawne zwolnienia w Maxis – najlepszy dowód na to, że nawet gra o ewolucji podlega jej prawom.
Lepsza alternatywa: Civilization IV i inne produkcje, z których Spore czerpie pełnymi garściami.
Miejsce 2.
Still Life 2 (PC)
Dlaczego? Tę grę kupią tylko ludzie, którzy wreszcie (po czterech latach!) chcą dowiedzieć się, kto był mordercą w pierwszej części. Innego powodu nie doszukałby się nawet Google, bo Still Life 2 pod każdym względem – nawet grafiki – jest krokiem wstecz w stosunku do rewelacyjnej poprzedniczki. A za elementy zręcznościowe twórców należałoby skazać na dożywotnią lekturę kryminałów od końca.
Lepsza alternatywa: na bezrybiu i rak ryba, ale już chyba lepiej przeczytać coś z Christie lub Mankella.
Miejsce 1.
Risen (PC, X360)
Dlaczego? Risen to wciąż Gothic – gra z niezwykłym klimatem, ale też masą niedoróbek i absurdów. Tylko tutaj byle mucha spotkana na leśnym trakcie może okazać się śmiertelnym zagrożeniem, a wejście do wody oznacza niechybny zgon. Oczekiwaliśmy nowości – dostaliśmy identyczną rozgrywkę (trzy konkurujące obozy zamknięte na wyspie), modele postaci „ociosane” z finezją niewidomego chirurga i te same błędy, na które gracze narzekali już w 2002 roku. Niestety, to co biło rekordy siedem lat temu, dziś zasługuje na pierwsze miejsce, ale tylko wśród rozczarowań.
Lepsza alternatywa: teraz Dragon Age, a już w lutym premiera Arcania: A Gothic Tale.
Jan „Jasió” Giemza.











nie wiedziałem że Risen jest aż tak przerysowany z Gothica… jednak go nie kupuję
grałem w Risen…totalny SHIT!! niepolecam!